Nie znajdziesz tu niczego odkrywczego, niczego czego nie ma na pierwszych stronach w wynikach Google’a pod frazą rozwój osobisty. Mnogość rozmów prowadzonych na ten temat sprawił, że postanowiłem się zmierzyć z tym nad wyraz niewygodnym dla mnie tematem. Zdecydowałem podzielić się z Tobą swoim doświadczeniem, swoim pierwszym kroczkiem, moją motywacją, która sprawia, że coś tam robię.

Zaznaczę, że piszę ten wpis jako osoba, która po prostu jest ciekawska i może trochę zakręcona. Nie jestem pedagogiem, więc nie będę wymyślał mądrych stwierdzeń i górnolotnych rad. To po prostu moja przygoda z marketingiem, która tak naprawdę dopiero się rozpoczęła, a dziś chcę się z Tobą podzielić swoją optyką na rozwój osobisty i tym, w jaki sposób się rozwijam.


Kilka słów wstępu

Do 21 roku życia głęboko wierzyłem, że zostanę trenerem tenisa ziemnego. Nic dziwnego, bo przez blisko 10 lat mierzyłem się na kortach w kraju i poza nim. Na pierwszym roku studiów na AWFie wpadłem na jeden z tych „głupich” pomysłów – chciałem zacząć pisać o muzyce. Kultura hip-hop jest ze mną od najmłodszych lat, a muzyki słucham od zawsze. Właśnie tak powstał projekt Klasick News, gdzie pisałem o nowościach muzycznych, a później współpracowaliśmy m.in. z Quebonafide przy jego pierwszej płycie, by chwilę później się pokłócić. Kilka miesięcy później powstał projekt Świadomy Słuchacz.

  • Save
Gdzie ta piłka? | Turniej w Niemczech.

Obydwa projekty (po prostu fanpage’e i blogi) powstały, bo potrzebowałem ich, aby móc sprawdzić swoją ciekawość w praktyce, czyli znaleźć odpowiedzi na proste pytania: Jak to jest pisać artykuły do Internetu?, Jak prowadzić fanpage?, A jak zrobić taką grafikę? itp. Jeszcze na studiach trafiłem do organizacji studenckiej SF BCC, która koncentruje się dookoła przedsiębiorczości, gdzie mocno zainteresowałem się biznesem, co tylko wzmocniło moją pasję do marketingu. W warunkach akademickich mogłem przekonać się jak to jest zarządzać zespołem, czy pracować w projektach.

Z czasem zacząłem zadawać pytania: Po co?, Dlaczego tak?, A gdyby tak… .

Gratulacje dla Paula Pul (nagrodę odebrał Paweł Śliwka) i Mateusz Czech – laureatów nagrody "As Przedsiębiorczości" IX…

Gepostet von PwC Polska am Samstag, 2. Dezember 2017

Na początku nie liczyło się nic poza chłonięciem jak największej ilości wiedzy. Po 3 latach pierwszych doświadczeń, czyli prowadzeniu blogów, nawiązywaniu współprac, prowadzeniu kilku fanpage’y, organizacją tego wszystkiego, przeczytaniu pierwszych książek z zakresu marketingu zdecydowałem się dzielić zdobytą wiedzą. Początkowo na couczech.pl pisałem o tym co do tej pory przerobiłem, czyli poznałem w praktyce.

Głęboko wierzę, że to największą nagrodą za wysiłek to właśnie możliwość dzielenia się wiedzą z innymi i robieniu wspólnie dobrych rzeczy. Z drugiej strony w świecie post prawdy to cholerna odpowiedzialność.

I tak dziś spotykamy się tu, na moim blogu, gdzie postanowiłem podzielić się z Tobą własnymi doświadczeniami oraz motywacją, która sprawia, że codziennie coś tam robię. Zebrałem 9 elementów, które z czasem stały się moimi nawykami, które staram się pielęgnować.

Rozwój osobisty to suma 3 składników: ciekawości, determinacji i ciężkiej pracy.

Bo są takie rzeczy na których Ci po prostu cholernie zależy. Po prostu. Wydawać by się mogło, że to mało racjonalne,…

Gepostet von Mateusz Czech am Mittwoch, 22. Mai 2019

Moja motywacja

Nie jest tajemnicą, że molem książkowym nigdy nie byłem. Książki zacząłem czytać od 21 roku życia i na dodatek czytam tylko te z zakresu biznesu i ekonomii z ogromny naciskiem na marketing. Do dziś zmieniło się jedynie tyle, że coraz chętniej przekonuję się do audiobooków.

Pamiętam doskonale, gdy pierwszy spotkałem się z książką Sztuka Rynkologii. W tamtym okresie niewiele rozumiałem z zakresu strategii (dziś wciąż wiem za mało). Niemniej sama próba zrozumienia jak to się dzieje, że czarny napój zamknięty w plastikowej butelce może być symbolem kultury. Do tego pierwsze, z czym się kojarzy to radość i Święty Mikołaj, a nie zepsute zęby. Fascynujące, czyż nie?

Do dziś w głowie noszę wiele fragmentów z książki Jacka, które mocno ukierunkowały mój sposób myślenia o sztuce zarządzaniu rynkiem. Mój ulubiony fragment to metafora o umiejętności zarządzaniu swoim jeziorkiem. Dziś moim malutkim jeziorkiem są chatboty. Codziennie myślę o tym jak mogę zarządzać nim lepiej i skuteczniej. Właśnie taka optyka na marketing mnie interesuje.

Przeczytaj: Romans technologii z marketingiem. Czy będą z tego dzieci?

Każdy problem ma rozwiązanie.
Jak nie ma rozwiązania to nie ma problemu.

Łona – Fruźki wolą optymistów

Książka to bez wątpienia wyjątkowe miejsce styku z drugą osobą, a marketing to fascynujący świat, więc zapragnąłem (to ten z tych „głupich” pomysłów), że chciałbym napisać książkę o marketingu. Takie bang.

5 lat temu brzmiało to turbo idiotycznie i jest spora szansa, że dziś wciąż jest to pomysł z kosmosu, ale wyznacza konkretny kierunek. Marketing to szeroka dziedzina, a nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy siadam do pisania książki z zaledwie ułamkiem świadomości (już nie mówię wiedzy) o innych obszarach, które są tak mocno powiązane.

Myśląc o książce nie mam bowiem na myśli poradników Jak budować boty? czy Jak prowadzić fanpage?, marzy mi się książka z serii tych do których wracają następne pokolenia. Taka, która wniesie nowe spojrzenie. Teraz to dopiero głupie, co?

Być może, bo nigdy nie ma gwarancji, że się uda, ale gwarantuję, że warto próbować. Po prostu. Nigdy bym nie pomyślał, że zacznę występować publicznie, a co dopiero prowadził własny przedmiot na uczelniach. Nic nie jest głupie, może delikatnie szalone, ale warto próbować.

Idealnie pasuje tu metafora o celowaniu w Księżyc. Nie ważne czy uda Ci się na nim wylądować. Jest bowiem spora szansa, że po drodze odkryjesz ciekawsze lub równie interesujące zagadnienia i specjalizacje, ale najważniejszy jest kierunek.

Celuj w Księżyc, bo nawet jeśli chybisz, znajdziesz się wśród gwiazd.

Regina Brett — Bóg zawsze znajdzie Ci pracę. 50 lekcji jak szukać spełnienia

Mój Księżyc już znasz, a jaki jest Twój?

Chyba nie muszę mówić jak wielką radość sprawia fakt, że dziś z Jackiem zbijamy żółwika na kawie, czy wspólnie rozwijamy projekt z książkami o marketingu. O otoczeniu piszę więcej w dalszej części wpisu.

#czytamy53, czyli 53 książki na 2020 rok. 1 grudnia na moim blogu.

3 składniki rozwoju osobistego

Paradoksalnie kwestia rozwoju osobistego jest brutalnie prosta. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że całość to efekt trzech rzeczy: ciekawości, determinacji, ciężkiej pracy, ale jako, że od zawsze lubię matematykę, to liczby są precyzyjniejsze.

Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że taki opis rzeczy niewiele wnosi i zmienia, bo co to właściwie oznacza? Jestem turbo ciekawy, zdeterminowany i gotowy do ciężkiej, ale jak zacząć?

W wyniku wielu rozmów zaobserwowałem, że paradoksalnie najtrudniejszą rzeczą jest wykonanie pierwszego kroczku. Jak przejść od pytania do działania, kiedy nic się nie wie? Obawiam się, że nie znam złotej recepty (o ile takowa istnieje), lecz podzielę się z Tobą swoim pierwszym kroczkiem. Być może na jego przykładzie uda mi się Ciebie przekonać, że naprawdę potrzeba niewiele.


Pierwszy kroczek

Często okazuje się, że wystarczy kilka stron książki, parę artykułów, rozmowa na Messengerze, udział w wydarzeniu branżowym, czy wysłanie maila z pytaniem, by zapoczątkować efekt kuli śnieżnej. W moim przypadku było to założenie fanpage’a na Facebooku.

Dziś brzmi to śmiesznie, ale wtedy była to wielka rzecz. Mentalnie, bo w tamtym czasie byłem na poziomie funpage, czyli daleko w lesie. Na początku wspomniałem, że byłem ciekawy jak to jest pisać artykuły w Internecie i prowadzić fanpage’a dookoła tego. Totalnie nie wiedziałem jak się to robi, ale wiedziałem, że potrzebuję 1 rzeczy: fanpage’a. Jeden poradnik i zakładam fanpage, co dalej?


Kropki. Wszędzie kropki.

„You have to trust in something”. – Steve Jobs

Jeżeli nie widziałeś wystąpienia Jobsa na Stanfordzie o łączeniu kropek to gorąco zachęcam. To historia, która wraca do mnie za każdym, gdy myślę o tym, gdzie dziś jestem i co robię. Zresztą, nie tylko do mnie, bo w rozmowach z przyjaciółmi wszyscy zgadzamy się, że to kwestia tysiąca głupich kropek. Cieszę się, że nasze kropki sprawiły, że możemy z Iwoną pracować razem. Mimo, że znamy się od czerwca to jedna z tych relacji, z której czerpię dużo inspiracji.

  • Save
Turbo sprawa, że mogę pracować razem z Iwoną.

Pisząc ten tekst przypomniałem sobie, że w czasach technikum razem z Mordeczkami próbowaliśmy bawić się w pierwsze projekty i formować coś na wzór grupy muzycznej. W 2011 roku jeszcze nie umiałem założyć fanpage’a, ale po lekcjach z technikum wiedziałem co to GIMP. Dziś w ekosystemie Adobe (Photoshop + Illustrator) czuję się bardzo spoko, a na początku 2018 roku razem z Tomaszem założyliśmy kanał na YouTube. Wszystko jest kwestią czasu i tzw. click momentów.


Ciekawość

Sam widzisz, że to, że dziś zajmuję się marketingiem oraz staram się specjalizować w temacie związanym z chatbotami to wypadkowa wielu na pozór niezwiązanych rzeczy. Oczywiście nie udałoby się to, gdyby nie ciekawość – to wciąż trwa, bo tak jak wspomniałem, moja przygoda dopiero się rozpoczyna. Im głębiej w las, tym więcej pytań, a z każdym tygodniem mam wrażenie, że wiem coraz mniej (dzięki Justin i David). Niemniej wrócę do pytania, które zapoczątkowało to wszystko, czyli Jak to jest prowadzić fanpage?

Będąc totalnym laikiem wiedziałem tylko tyle, że do prowadzenia fanpage’a potrzebuje zdjęcia profilowego i treści, którą trzeba go zapełnić. W zdjęciu pomógł GIMP, a do treści wyszukiwarka Google’a. Dość szybko trafiłem na obszary, które dziś składają się na content marketing – mowa o marketingu i strategii treści. Od pierwszego posta na fanpage’u doszedłem do zagadnień związanych z Edge Rank, Power Editora, planowania treści itp.

Przeczytaj: Rozszerzona rzeczywistość, czyli porozmawiajmy o trendach.

W ten sposób zacząłem szukać odpowiedzi na pytania: Jak postować?, Który format?, Dlaczego taki?, Jak komentować?, Jak budować zaangażowanie?, Co to Facebook Ads?, A jak mierzyć ruch?. Tak zadane pytania wprost wskazywały mi co powinienem zrobić dalej.

Jedno wynika de facto z drugiego, ale najważniejsza jest po prostu ciekawość. Niezależnie czy był to 2015, czy 2018 rok, wciąż jestem ciekawy i korzystam z każdej okazji, by szukać wiedzy u mądrzejszych i doświadczonych kolegów z branży.

  • Save
Rozmowa z Michałem Wolniakiem na temat strategii marketingowej. Mam nadzieję, że się nie obrazi 🙂

Postanowiłem zapytać Alsona, który programowania zaczął uczyć się w wieku 16 lat. Nie jestem programistą, ale jak na moje to turbo utalentowany gość, od którego dużo czerpałem w temacie zaangażowania, gdy pracowaliśmy razem.

  • Save
Fragment rozmowy na temat rozwoju.

W moim przypadku były to kolejne pytania, które wskazywały kolejne obszary, które odkrywałem. Z czasem całość zaczęła przypominać logiczną całość – click i działa. Oczywiście ciekawość sama w sobie nie wystarczy, ale moim zdaniem jest najważniejsza. Niemniej można być ciekawym na kanapie zmieniając serial na Netflixie, ale istnieje spore ryzyko, że bez pozostałych dwóch rzeczy się nie uda.


Determinacja

Uczę się nie oceniać i generalizować, a to dość złożony (i wrażliwy) aspekt, na który wpływa wiele czynników jak np. sytuacja rodzinna czy warunki do życia, dlatego posłużę się historią z czasów, gdy jeszcze biegałem po mączce. Głęboko wierzę, że uparte dążenie do celu to niezbędny składnik wszystkiego, a gdy chodzi o rozwój to droga przypomina tę z grafiki poniżej. Niezręcznie jest mi także twierdzić, że jestem zdeterminowany, bo nie mi to oceniać, lecz śmiem twierdzić, że jestem nauczony pracy. Po prostu.

  • Save
Przepis na bang: rób, rób, rób, rób, rób, rób, rób, rób.

Często pomiędzy kryją się jeszcze historie, o których nie chcemy mówić, czy z których nie jesteśmy szczególnie dumni. Głęboko wierzę, że wyciągnięte z nich wnioski kształtują to kim dziś jesteśmy. Warto o tym pamiętać, gdy zaczniemy oceniać, że ktoś jest leniwy.

„To nasze sny to nie tylko rap” – Yo.

Pamiętam, gdy zostałem zaproszony na turniej w stolicy Dolnego Śląska. Duży organizator, czołowi zawodnicy z kraju. Impreza odbywała się w środku tygodnia, więc musiałem opuścić zajęcia w gimnazjum, rano wsiąść w pociąg i dojechać na miejsce imprezy – Hotel GEM we Wrocławiu. W treningi i przygotowania włożyłem dużo wysiłku, by finalnie wyjść na kort i zmierzyć się w pierwszej rundzie.

Nieco ponad godzinę zajęło spotkanie, które przegrałem 0:6, 0:6 z ówczesną rakietą numer 3 w Polsce. Ileż niezrozumienia i rozgoryczenia, gdy w niespełna 70 minut pryska to na co pracowałeś ostatnie miesiące. To właśnie na bazie takich doświadczeń wiem, że sportowi zawdzięczam cierpliwość w dążeniu do celu. Pokora i szacunek do przeciwnika to wartości wypadkowe, ale wciąż warte, by o nich tu wspomnieć.

Podsumowując tę część, determinacja w połączeniu z ciekawością to paliwo, które jest niezbędne, by wykrzesać czas wolny i energię, by się trochę zmęczyć. Tak, bez pracy niestety ma niczego i jest to moim zdaniem 3 niezbędny czynnik.

Jedyna stałą rzeczą jest zmiana.

Peter Drucker

Ciężka praca

The good news is that marketing takes an hour to learn. The bad news is that it takes a lifetime to master.

Philip Kotler

Praktycznie w każdym wpisie na temat rozwoju osobistego przywoływane jest badanie szwedzkiego psychologa K. Andersa Ericssona. Posłużę się nim także. Ericsson w latach 90′ przeprowadził badania, w których udowodnił, że wystarczy 10 000 godzin, by stać się specjalistą. Swoje badanie przeprowadził na grupie muzyków, gdzie wykazał, że wystarczy raptem 416 dni, by opanować grę na instrumencie na poziomie bardzo dobrym.

Z perspektywy doświadczenia ze sportem mogę powiedzieć, że faktycznie w ciągu 10 000 godzin jesteśmy w stanie opanować pewne czynności w stopniu bardzo dobrym, ale nie oznacza to, że po 10 000 godzinach będziesz ekspertem czy mistrzem świata.

Daleko mi od stwierdzenia, że wystarczy godzina dziennie, lecz upraszczając (to nie jest przecież naukowy wpis) można przyjąć, że w ciągu 416 dni jesteś w stanie opanować zestaw kompetencji na takim poziomie, by stać się konkurencyjny na rynku.

  • Save
To najlepsza nagroda za „bycie zakręconym”.

Obrazowo mówiąc i zakładając, że dziś mamy 11 listopada to w czwartek 31 grudnia 2020 r. możesz być specjalistą z np. Google Analytics, nauczyć się gotować, opanować nowy język czy zacząć programować i budować chatboty. Czy to dużo czasu? Niech każdy odpowie sobie sam.

  • Save
Podsumowanie roku na podstawie listy TODO. Liczba wykonany zadań o danej godzinie.

Tak jak mówiłem na początku, nie ma tu nic odkrywczego, ale cieszę się, że udało mi się podzielić z Tobą swoją optyką na rozwój osobisty. Od dziś będę odsyłał do tego tekstu wszystkich, którzy zastanawiają się w jaki sposób się rozwijam i co myślę w tym temacie. Poniżej zebrałem 9 elementów, które z czasem stały się moimi nawykami, które staram się pielęgnować – bardzo szybko można się rozleniwić.


Jak rozwijam swoje kompetencje?

Przygotowując się do tego wpisu chciałem zostawić coś na wzór action points, które faktycznie w moim przypadku się sprawdziły i z czasem przerodziły się w moje nawyki, o które kłócę się czasem z Netflixem.

1. Ciekawość

Do znudzenia będę powtarzał, że to najważniejsze. Jestem cały czas ciekawy i choć początkowe pytania z Jak prowadzić fanpage? przerodziły się w Jak wdrażać innowacje?, Jak szukać insightów?, Jak 5G zmieni komunikację?, ale to wciąż ta sama ciekawość co na początku.

2. Książki

Książki to dziś jeden z najważniejszych elementów mojego rozwoju, który po pierwsze pochłania sporą część wypłaty, a po drugie zawsze wnosi coś nowego. W moim przypadku nie sięgam poza literaturę z zakresu biznesu i ekonomii. Książek szukam głównie w nawiązaniu do aktualnych braków wiedzy i potrzeb. To właśnie m.in. z tego powodu powstała inicjatywa książek o marketingu na cały rok.

  • Save
Książki to złoto.

3. Ludzie

Na początku wpisu wspomniałem, że będąc studentem dołączyłem do organizacji studenckiej SF BCC. Co śmieszne wcale nie chciałem do niej dołączyć, ale moja była wiedziała lepiej. I dobrze. Z perspektywy czasu to jedna z tych kropek, która mocno odcisnęła piętno na tym co robię dziś i jak to robię.

Organizacja studencka to świetny czas, by móc na żywym organizmie sprawdzić się w warunkach, które czekają na nas na drodze zawodowej. To właśnie w organizacji nauczyłem się, że otoczenie się właściwym ludźmi to element, którego nie może zabraknąć. Jako, że w organizacji organizowaliśmy sporo wydarzeń związanych z marketingiem to udało mi się poznać wiele osób z branży. Otoczenie się właściwymi ludźmi pomaga nie tylko zrozumieć lepiej ich pracę, wyzwania, ale także czerpać wiedzę bezpośrednio ze źródła.

W moim przypadku zacząłem obserwować profile osób, które występują na konferencjach, pojawiają się w czasopismach branżowych, autorów książek. Nie znałem nikogo i nie wiedziałem nic.

Możesz zerknąć na listę osób, które śledzę na Twitterze.

4. Podcasty

Lubię ten rodzaj przyswajania wiedzy, a nie przedłużając to odsyłam do wpisu, gdzie opisałem podcasty o marketingu i zarządzaniu, których słucham.

5. Wydarzenia

To element, z którym mam ostatnio trochę problemów, ale na samym początku byłem uczestnikiem wielu wydarzeń dookoła marketingu i przedsiębiorczości. Takie inicjatywy jak Czwartkowe Spotkania Social Media, CRASH Mondays, które nie dość, że są darmowe to skupiają osoby związane z branżą. Do tego nieformalny charakter co pomaga poznać ludzi, nawiązać relacje, która z czasem może zaowocować np. współpracą.

Z czasem od gościa #czwrtk zacząłem pomagać w ich organizacji we Wrocławiu, a nawet kilka razy zdarzyło mi się na nich wystąpić. Kropki, kropki.

  • Save
Czwartkowe Spotkania Social Media we Wrocławiu

6. YouTube

W serialu Selekcja Nienaturalna na Netflixie jeden z bohaterów nauczył się modyfikować DNA na podstawie tutoriali z YouTube. To fascynujące, a z drugiej strony przerażające, ale odłóżmy to. Wracając do YouTube to jest to niesamowite źródło wiedzy na którym znajdziesz….a co ja Ci będę mówił, przecież wiesz.

W ostatnim czasie uczyłem się budować gry z wykorzystaniem AR na Facebooku na podstawie tego filmu. Łącząc edycję grafiki, trochę kodu jestem w stanie stworzyć dowolny świat i bohaterów z przeszkodami. Kropki.

Poradnik na temat tworzenia gry w narzędziu Spark AR Studio.

7. Warsztaty

Wydałem więcej pieniędzy (tak, takich z własnej kieszeni) na warsztaty niż konferencje. Nie dlatego, że nie wierzę w te drugie, ale dlatego, że warsztaty dają możliwość praktyki. Wybór szkoleń jest dziś jest ogromny, lecz ja szczególnie rekomenduję warsztaty z Maciejem Tesławskim z zakresu strategii marketingowej.

Kolejnym krokiem, który chciałbym zrealizować to ukończyć CIM.

Uczestniczyłem w nich w 2018 roku razem z drugim przyjacielem Tomaszem, z którym przedyskutowaliśmy setki godzin na temat marketingu.

  • Save
Jedne z lepiej wydanych pieniędzy.

8. Online

Ciężko dziś w Internecie nie znaleźć informacji na dany temat. Wyobrażam sobie sytuację, w której jutro zapragnę być malarzem kompletnie nie wiedząc nic o tym zawodzie. Wyobrażam sobie, że pierwszym krokiem byłoby po prostu wpisanie w Google’a frazy malarz opis zawodu.

  • Save
Zmalujmy coś.

Oczywiście przerysowuję, ale nie wiedząc nic warto mieć jakikolwiek punkt zaczepienia. Cała reszta to kwestia wspomnianych już 3 składników. Istnieje wiele kursów online, darmowych e-booków, materiałów do pobrania, które na początku powinny zająć Ci długie godziny.

W moim przypadku cenię sobie bardzo Feedly, w którym agreguję wszystkie wartościowe dla mnie źródła i serwisy, dzięki czemu dostęp do interesujących mnie tematów jest turbo wygodny. Szykuję o tym osobny wpis, więc póki co podrzucam część źródeł, które regularnie czytam.

  • Save
Lista źródeł w Feedly na temat marketingu.

9. Projekty

Jest mało rzeczy, które są w stanie mnie wystraszyć. Wiem, że gdyby Tomasz jutro przyszedł z planem budowy rakiety, która wyleci w kosmos i wizją, która porwie nas obydwu to wiem, że zbudujemy tę rakietę. Dzisiaj dostęp do wiedzy, narzędzi, informacji jest na wyciągnięcie ręki, a testować nasze pomysły możemy bez większego ryzyka i kosztów. W identyczny sposób uczę się budowania botów – narzędzia są darmowe, a pomysłów do sprawdzenia tysiące, więc…?

  • Save
Uparłem się na coś i no… Efekt AR do książek.

W świecie marketingu online sprawa jest bardzo prosta. Wystarczy blog, strona na Facebooku, a może kanał na TikToku? Wiesz ile trwała rozmowa z Tomaszem, gdy chcieliśmy spróbować swoich sił z wideo? Całość zajęła 5 zdań, a następnego dnia już szukaliśmy informacji na temat tego co jest nam potrzebne.

W styczniu 2018 roku publikowaliśmy 3 odcinki w tygodniu, a z biura wychodziliśmy co drugi dzień o 4 w nocy, by o 9 wrócić do pracy. Często odcinek był wrzucany w trakcie drogi powrotnej do domu, gdy laptop był w plecaku. Nie mieliśmy ani sprzętu, ani pojęcia – lampy ze światłami za pierwszym razem ustawaliśmy kilka godzin.

To cenne doświadczenie do zdobycia, którego nie potrzebowaliśmy niczego i nikogo poza telefonem i Internetem. Jak widzisz od samego początku niewiele się zmieniło, jedynie nieco skala i zakres.

Złej baletnicy przeszkadza nawet rąbek u spódnicy, 

Amen.

Na zakończenie

Tak jak wspomniałem, moja przygoda dopiero się zaczyna, bo o ile znam kierunek, tak wciąż mam mnóstwo znaków zapytania i niewiadomych. Na koniec zaznaczę jeszcze tylko, że liczba wykonanych zadań, spędzony czas w pracy, liczba obserwujących i komentarzy pod postami nie jest jednoznaczne z byciem ekspertem czy specjalistą. Spotykam się z tym od czasu do czasu i nie chcąc oceniać ani urazić, ale większość z tych osób nie ma pojęcia o jakości moich kompetencji czy ich zakresie.

O ile faktycznie w temacie chatbotów i nowych technologii czuję się jak rybka, marketing to obszar, w którym pracuję, ale daleko mi do bycia ekspertem we wszystkich pozostałych obszarach. Posiadanie newslettera na blogu nie czyni mnie eksperta od email marketingu, a prowadzenie fanpage’a eksperta od Facebooka – no, musiałem.

Kończąc, mam nadzieję, że udało mi się Ciebie przekonać, że nie ma głupich pomysłów i najważniejsza jest po prostu ciekawość.

Chętnie się dowiem, jaki był Twój pierwszy kroczek?

Wszystkiego dobrego i powodzenia!


PS. Jeżeli tu dotarłeś to turbo piątka, bo to całkiem długa lektura. Dziękuję za Twój czas.

Autor

Kiedyś myślałem, że będę trenerem tenisa ziemnego 🎾, ale uparłem się na marketing 😏. Tak mi zostało. Zawodowo pracuję w Brand24, a do swoich ziomków wołam boty. Tak wyszło, że moja słabość to technologia 🤖 Zawsze #PROSTO, więc czasami zaskakuję sam siebie. Zresztą...

2 komentarze

Podziel się co sądzisz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

close
Thanks !

Thanks for sharing this, you are awesome !

23 Shares
Copy link